14 maja 2007

jest tak gorąco, że w nocy nie da się spać.
w sklepach nie ma kremów do opalania.
no przecież jeszcze nie lato...



spóźniłam się dzisiaj prawie godzinę na kick off własnego projektu bo mail od berlińskiego szefa o spotkaniu przyszedł w piątek o 22. czy to znaczy, że za wcześnie wyszłam do domu? na dodatek muszę dziś wyjść punkt 19 żeby zdąrzyć na koncert. johanna, już wychodzisz?