w trakcie trwającego właśnie długiego weekendu (na szczęście nie tak długiego jak nasz polski) postanowiłam podelektować się wyludnionym miastem.
które okazało się nie być tak bardzo wyludnione z moich własnych znajomych jakbym chciała. można ich było spotkać wszędzie i o każdej porze. nawet dramatyczne posunięcie w postaci ucieczki do najbardziej expatowej kawiarni w mieście zakończyło się radosnym okrzykiem ohhh, johanna... 5 minut po tym jak otworzyłam książkę.
które okazało się nie być tak bardzo wyludnione z moich własnych znajomych jakbym chciała. można ich było spotkać wszędzie i o każdej porze. nawet dramatyczne posunięcie w postaci ucieczki do najbardziej expatowej kawiarni w mieście zakończyło się radosnym okrzykiem ohhh, johanna... 5 minut po tym jak otworzyłam książkę.




0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home