17 września 2007

weekend spędziłam w górach rila w hotelu należącym do ojca mojej byłej współlokatorki.

dwa dni upłynęły mi na zrywaniu jablek z drzewa i powtarzaniu nice w stosunku do wszystkiego co mnie otaczalo. wlasciwie to malo brakowalo a rzucilabym wszystkoi zamieszkala tam na stale.




a przed samym wyjazdem wlasciciel hotelu, winnicy i okolicy zaopatrzyl nas w pieciolitrowy baniaczek wypelniony winem.
nice.