byłam wczoraj na balu maskowym.
weneckie maski, podwiązki i mężczyźni w getrach.
oprócz w miarę tradycyjnego i spodziewanego syndromu zatrucia organizmu czerwonym winem (święto wina zwane trifon zarezan wczoraj było) boli mnie lewa kostka i na pewno trzeba ją będzie amputować. to zapewne skutek biegania po mieście w towarzystwie zbiegłego więźnia i ekshibicjonisty w kusym płaszczyku oraz wchodzenia w szpilkach na 8 piętro piechotką (co tylko potwierdza, że czerwone wino jest dobre dla zdrowia).
jestem zachwycona bułgarską tradycją i ogólnym bojkotem walentynek.
bo po co świętować coś obcego jak się ma swoją własną tradycję?
weneckie maski, podwiązki i mężczyźni w getrach.
oprócz w miarę tradycyjnego i spodziewanego syndromu zatrucia organizmu czerwonym winem (święto wina zwane trifon zarezan wczoraj było) boli mnie lewa kostka i na pewno trzeba ją będzie amputować. to zapewne skutek biegania po mieście w towarzystwie zbiegłego więźnia i ekshibicjonisty w kusym płaszczyku oraz wchodzenia w szpilkach na 8 piętro piechotką (co tylko potwierdza, że czerwone wino jest dobre dla zdrowia).
jestem zachwycona bułgarską tradycją i ogólnym bojkotem walentynek.
bo po co świętować coś obcego jak się ma swoją własną tradycję?




0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home