20 lutego 2007

w piątek, około 16.20 w biurze poza mną i v. nie było nikogo (do 18.30 pracujemy, tak?)
o 18.26, kiedy w myślach analizowałam którą butelkę wina otworzyć, zadzwonił telefon.
w telefonie rozległ się radosny głos berlińskiego szefa johanna, we have a problem.
przez ułamek sekundy rozważałam strzelenie słuchawką o widełki i megaszybką ucieczkę, ale znając berlińskiego szefa w połowie wieczoru, w najbardziej zapadłym barze w sofii, ktoś z jego znajomych popukałby mnie w ramię i wręczając swoją komórkę powiedziałby johanna, that's for you.

problem polegał na tym, że skrypt rozpoznawania flasha przestał nam działać. wiecie co wiedziałam o rozpoznawaniu flasha? nie obyło się bez ściągania programisty. za to teraz o rozpoznawaniu flasha wiem wszystko.

15 lutego 2007

byłam wczoraj na balu maskowym.
weneckie maski, podwiązki i mężczyźni w getrach.

oprócz w miarę tradycyjnego i spodziewanego syndromu zatrucia organizmu czerwonym winem (święto wina zwane trifon zarezan wczoraj było) boli mnie lewa kostka i na pewno trzeba ją będzie amputować. to zapewne skutek biegania po mieście w towarzystwie zbiegłego więźnia i ekshibicjonisty w kusym płaszczyku oraz wchodzenia w szpilkach na 8 piętro piechotką (co tylko potwierdza, że czerwone wino jest dobre dla zdrowia).

jestem zachwycona bułgarską tradycją i ogólnym bojkotem walentynek.
bo po co świętować coś obcego jak się ma swoją własną tradycję?

12 lutego 2007

idealne podsumowanie mojej pracy magisterskiej.

10 lutego 2007




myślę, że większość z was słyszała o bułgarskich pielęgniarkach od ośmiu lat uwięzionych w libii.
takie wstążeczki widać na płaszczach, przypięte do torebek, zawieszone w sklepach. stanowią symbol solidarności z uwięzionymi kobietami. bułgaria o nich nie zapomina. brak jej jednak karty przetargowej. wszyscy mówią- jesteśmy z wami, ale nikt na międzynarodowym forum nie wyciąga pomocnej dłoni.

06 lutego 2007

w radio mówią, że temperatura dzisiaj -10, ale termometr na balkonie twierdzi, że +5.
to na pewno konspiracja i wielki plan dezinformacyjny rządu bułgarskiego, który utknął w górach i nie ma zamiaru ruszać się sprzed kominka. też bym się nie ruszała.
najbardziej podoba mi się fragment o ministrze spraw zagranicznych, który nie chciał dzielić pokoju z kolegą. no halo, na miejscu kolegi bym się obraziła.

03 lutego 2007

skończyliśmy projekt i tak lekko mi się nudzi (teraz wszystko mi się zwali na głowę, tak?)
czekam na kolejny projekt a w międzyczasie porządkuję dokumentację z ostatnich miesięcy.
robię backupy plików, zgrywam na serwer i na płyty.
i czekam.