12 listopada 2006

mimo iż 2/3 weekendu spędziłam przy komputerze, w pozycji w której kark drętwieje po 30 sekundach (deszcz padał więc nie uskuteczniłam zakupu biurka a do biura mi się iść nie chciało) był to pierwszy weekend w sofii kiedy miałam to podświadome uczucie bycia u siebie.
może dlatego, że spadł deszcz i usadził mnie z książką.
może dlatego, że moi współlokatorzy wybyli i zostawili mi całe mieszkanie dla mnie i tylko dla mnie.
a może dlatego, że udało mi się zrobić pierwsze w pełni samodzielne zakupy w sklepie niesamoobsługowym.
znaczy jest szansa, że jak obsługa marketów zacznie strajkować to z głodu nie zginę.