29 listopada 2006

mój berliński szef spóźnił się wczoraj na samolot.
bo myślał, że jak ma domestic flight to może przyjść podobnie jak na dworzec kolejowy. przyjść, wsiąść, pojechać. no nie całkiem jak na dworzec, on przyszedł całe 20 minut wcześniej.

a dzisiaj na bułgarskim zdobywałam wiedzę praktyczną.
kojto ne pije na esk, da ne widi seks.

26 listopada 2006

to będzie wpis krajoznawczy.
na zdjęciu bulwar witosza, ulica przy której mieszkam i pracuję w sofii.
w dzień na jednym jego końcu widać górę witosza (kto by pomyślał?) a na drugim cerkiew sveta nedela, na którą jeszcze przyjdzie czas.
to tyle, przyleciał szef z berlina więc trzeba pracować.

18 listopada 2006

jedna z moich ulubionych ławek w sofii, przy ulicy solunskiej.
codziennie odbywa się tam targ ksiazek.
stoi tam też fontanna, zabudowana wysokim parkanem.
siedzący na jej brzegu chłopak został porażony prądem i zginął na miejscu.


16 listopada 2006

najniższe średnie nasłonecznienie w warszawie to 0,8h na dobę.
w sofii 2,2.

12 listopada 2006

mimo iż 2/3 weekendu spędziłam przy komputerze, w pozycji w której kark drętwieje po 30 sekundach (deszcz padał więc nie uskuteczniłam zakupu biurka a do biura mi się iść nie chciało) był to pierwszy weekend w sofii kiedy miałam to podświadome uczucie bycia u siebie.
może dlatego, że spadł deszcz i usadził mnie z książką.
może dlatego, że moi współlokatorzy wybyli i zostawili mi całe mieszkanie dla mnie i tylko dla mnie.
a może dlatego, że udało mi się zrobić pierwsze w pełni samodzielne zakupy w sklepie niesamoobsługowym.
znaczy jest szansa, że jak obsługa marketów zacznie strajkować to z głodu nie zginę.

09 listopada 2006

od rana siedzę i przeglądam kartki świąteczne wymyślając koncepcję naszego grudniowego mailingu. robię research na różnych stronach z gotowymi zdjęciami i grafiką i staram się wybrać styl. koncepcja tego co kartka ma zawierać też powinna wyjść z mojej głowy.

03 listopada 2006

od kilku dni próbowałam nabyć drogą kupna buty do fitnessu.
jak się okazuje, w mieście pełnym sklepów sportowych , znalezienie obuwia sportowego służącego do czegoś więcej niż przechadzka po vitosza jest prawie niemożliwe i graniczy z cudem.
po odwiedzeniu kilkunastu sklepów trafiłam do adidasa, gdzie udało mi się zlokalizować jedyny w sofii model butów nadających się do jako takiego sportu.
od jutra jestem szczupła i giętka.